Photobucket Photobucket Follow

Cleo – Kali. Słoneczna pomarańcza na lato. (PL/ENG)

Blue Bralette się edukuje i ma z tego powodu niesamowicie mało czasu na pisanie czegokolwiek. Recenzja miała się ukazać jakiś tydzień temu, ale nie potrafiłam doprowadzić swojego życia do porządku i nie zdążyłam z własnym terminem. Dlatego trochę mniej planowo dzisiaj Kali. Kali w kolorze pomarańczowym, nie najświeższym już, ale recenzja nie jest tak zupełnie spóźniona, bo właśnie w sklepach czeka świeża Kali w intensywnym różu.


Cleo by Panache  Kali 30F

Krój oparty na wcześniejszej Lucy / Based on the Lucy cut
Rozmiary / Size range:
28 E-H
30 D-J
32 D-J
34 D-J
36 D-J
38 D-J




Kali była moim pierwszym biustonoszem brytyjskiej marki. Kupiłam ją jeszcze za czasów, kiedy sądziłam, że 65E (30DD) to mój właściwy rozmiar i pamiętam, że byłam zachwycona kolorami (wersja koralowa) i stylistyką, w końcu wcześniej nosiłam na zmianę dwa białe staniki. Moja Kali w 32D szybko zaległa na dnie szuflady, bo niedługo po jej zakupie douświadomiłam się. Cały czas miałam do niej sentyment, więc kiedy dzięki Nathd znalazłam ją w tej już nie najświeższej wersji kolorystycznej, długo się nie zastanawiałam i kilka dni później do mnie przyjechała.

Kali to klasyczna miękka balkonetka cięta z trzech części. Ma niepełny obwód i wiem, że wiele osób unika tego typu konstrukcji, mnie one zazwyczaj nie przeszkadzają. W tym konkretnym wypadku elementy obwodu powodują u mnie pewien dyskomfort, o czym dalej, ale nie jest on spowodowany wystającymi fiszbinami, a raczej użytymi materiałami.



Stylistycznie Kali jest urocza. Wiem, że wielu osobom nie podobają się serduszka wyhaftowane na miskach, są przesłodzone, infantylne i co tam jeszcze chcecie. Ja też zazwyczaj nie lubię motywu serc na ubraniach, ale ten mi się całkiem podoba, podoba mi się też to, że serduszka nie są nadrukowane. Zdecydowanie wolę wygląd Kali niż Lucy, ta druga ma moim zdaniem niepasujący kwiatowy haft i ogólnie jest jakaś niezorganizowana. Kali w tej wersji nie jest przesłodzona dzięki kolorowi. Jestem trochę zaskoczona tym, jak bardzo ta wersja kolorystyczna mi się podoba, bo nie przepadam za pomarańczem, nie mam w szafie ani jednego pomarańczowego ubrania i w ogóle unikam tego koloru, nie smakują mi pomarańczowe cukierki i lody i takie tam :D Kolor spodobał mi się znowu dopiero na zdjęciach Nathd (dzięki!). Na mostku przyszyto żółto-granatowo-pomarańczową kokardkę, lubię kokardki bez żadnych wisiadeł. Regulatory, kółka i haftki są również granatowe.







Kali ma i miski, i obwód wykonane z gęstej siatki. Miseczki w dolnej części są dwuwarstwowe i raczej nieprześwitujące, nie kryją stuprocentowo, ale nie są też przezroczyste. Ten materiał jest dosyć przewiewny, ale nie jest też najlżejszy z tych, które miałam kiedykolwiek na sobie. Dobry na lato, ale spocić w nim się da. Obwód jest uszyty z jednej warstwy siateczki, ale nie spodziewajcie się wiotkiego rozciągliwca  to jest porządny obwód i nie rozciąga się więcej niż potrzeba.

Robiąc zakupy, chciałam odruchowo wrzucić do koszyka rozmiar 28FF, który ostatnio odpowiadał mi w marce Cleo, ale w ostatniej chwili jeszcze sprawdziłam wspomnianą już recenzję Nathd i zmieniłam wybór na 30F. I cieszę się, że to zrobiłam, bo w rozmiarze 28 prawdopodobnie w ogóle bym się nie zapięła. Moje podbiuście mierzy ciasno ok. 67 cm, jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się nie dopiąć w rozmiarze 28, a 30 bywają dobre bądź za luźne. Ten obwód jest wyjątkowo ścisły, na granicy dyskomfortu. O miseczkach Kali i Lucy krążą opinie, że są mniejsze niż standard. Moim zdaniem są zwyczajne, ale jak wiadomo, wiele zależy od kształtu biustu i naszego punktu odniesienia.

W wielu miejscach przeczytałam, że Kali jest idealna dla biustów pełnych w dole i stwierdzam, że u mnie to się sprawdza. Nie tylko świetnie leży na mojej większej piersi, ale też całkiem zgrabnie ukrywa asymetrię w wielkości i kształcie. Mój biust jest gdzieś pomiędzy pełnym w dole a równomiernie pełnym i Kali świenie sobie radzi w takich warunkach. Biustonosz nadaje mocno uniesiony i ładnie zaokrąglony kształt, choć chyba jest tu trochę mniej kuliście niż w niektórych Cleo. Nie odbieram tego w ogóle jako wadę, podoba mi się taki efekt. Jest to też jeden z bardzo niewielu staników, w których nie mam pustego miejsca w okolicy łączenia miski z ramiączkiem wynikającego z mojej przymostkowej pełności. Jedyne zastrzeżenie, jakie mam do dopasowania, to to, że po wewnętrznej stronie fiszbiny odbijają mi się na piersiach, a nie za nimi, ale to wina szerokości mostka, a nie szerokości drutów. No właśnie, mostek. W tym staniku jest dosyć niski, co dla mnie jest świetnym rozwiązaniem, bo daje blisko osadzonym piersiom troszkę więcej miejsca w środku.






Co do wygody mam mieszane uczucia. Biustonosz jest raczej wygodny, ale jest kilka drobnych rzeczy, które sprawiają, że nie mogę napisać "bardzo wygodny". Pierwsza z nich to pas łączący miseczki na środku  jest bardzo sztywny i dość ostro zakończony na dole, przez co, gdy się garbię bądź schylam, wpija mi się w brzuch. Tak jak pisałam, nie wynika to z samej konstrukcji częściowego obwodu, bo wydaje mi się, że gdyby materiał był bardziej miękki albo wykończony mniej ostro, nie odczuwałabym tego w taki sposób. Drugą rzeczą, która mi troszkę przeszkadza, są odrobinkę za szeroko rozstawione ramiączka. Ostatnia rzecz to zwijające się krawędzie obwodu. Zawijają się tylko końcówki i jeśli nie zwracacie uwagi na takie rzeczy, to nie powinno być żadnego problemu. Ja niestety lubię, żeby wszystko u mnie było idealnie, dlatego właśnie cenię sobie boczne usztywnienia, które zapobiegają takim niespodziankom. Mimo tego stanik nosi się dobrze, nie dajcie się zwieść objętości tekstu z marudzeniem.


Na zakończenie  to naprawdę fajny stanik. Ładny i słoneczny, idealny na letnie dni. Fajnie kształtuje i idealnie podtrzymuje. Jasne, byłoby jeszcze lepiej, gdybym nie miała tych kilku problemów z wygodą, ale mimo tego jestem z niego bardzo zadowolona.


PRZEJDŹ DO KOMENTARZY >>




ENGLISH VERSION

Blue Bralette is busy with its education and due to this has very little time for writing on the blog. Initially, I planned to post this review later in June, but things have changed a bit. So, here's the Kali in Burnt orange colourway, which is almost two years old now. But I think the review is not so much late as the new Kali in neon pink has just appeared in stores. (And the orange one suits the current Polish weather perfectly :))

I bought my first Kali in coral when I was still believing my proper bra size was the 30DD. It was my first UK brand bra and I loved the easthetics (well, I had had two white bras in rotation before this). Most of you probably remember the Lucy and know the Kali as the Lucy's successor, but in my case it was the other way around  I found out about Lucy being the Kali's predecessor while searching for information about Kali. After purchasing the coral colourway I've learned a lot about a proper bra fit and put my 32D Kali at the bottom of the drawer. I've been feeling sentimental about it since then, so when, thanks to Nathd, I found it in this a bit archaic colourway, I ordered it immediately.

The Kali is a classic three-part balcony bra. It has a partial band, which I know many people find uncomfortable or can't find a good fit in it. I generally don't mind partial bands and bandless bras. In this particular bra the band causes me some discomfort, but it's not due to the wires sitting below the band, but rather to the materials used.



Stylistically it is just cute. I know that many people don't like this heart embroidery and they find this design sugary, childish etc. I usually don't like the heart pattern too, but I'm OK with this one. I also like the fact that the hearts are not printed but embroidered. I definitely prefer Kali's design rather than Lucy's. The latter has, in my opinion, an ugly and mismatched embroidery. I think the Kali in burnt orange is not mawkish because of the colour. I'm a bit surprised how much I like it, actually. I'm not a huge fan of orange. I don't have a single piece of clothing in orange, I don't like orange candy or ice cream etc. :D I liked the colour, again, after Nathd's review. I like the detailing. There's a bow at the gore in orange and yellow with a bit of navy. I like bows without those hanging things that appear in Polish bras. The sliders, rings and hooks are also in navy.







The cups and the band are made of a dense mesh. The cups have two layers in the lower part. They are not sheer but also not completely non-transparent. The fabric is quite light, but it's not the lightest I've ever worn. It's good for summer, but you can sweat wearing it. The band is a single layer, but don't expect the stretchy one  it is a sturdy band, and it doesn't stretch more than it should.

Buying this bra, I wanted to go for the 28FF which I wear in most of the new Cleos, but I checked the Nathd's review again and at the last moment have chosen a 30F instead. And I'm glad I did, because I would probably not fasten the 28 band. I'm about 26,5 inches tight, and I have never had a bra that I could not fasten before. The band is really tight, almost uncomfortable. The Kali and Lucy are known to run small in the cups, but I don't think the Kali does. But we all know this depends on our shape and the reference point.

I have read a lot about the Kali being a perfect fit for the full on bottom to even shapes, and I must say I found it to be true. It not only fits my larger breast but also conceals the asymmetry quite well. My breast's shape is somewhere between full on bottom and evenly full, and the Kali works really great for me. The bra gives me extremely lifted and rounded shape, even though it seems to be a little less round than in some other Cleos. I don't find it a problem though, I like the effect. It's also one of the few bras in which I don't have an empty space near the apex. It's an issue with most of my bras due to my center fullness. The only flaw of the fit in the Kali is that the wires sit on one of my breasts in the center, but that's not because they are too narrow, but because the gore is too wide (which is a case with most of my bras too). The gore is quite low here which is a great advantage for me as I get more space for my close set breasts.






As for comfort, I have mixed feelings. The bra is rather comfortable, but there are a few minor issues due to which I can't write "very comfortable". One of them is the lower part of the gore  it's very stiff and sharp at the end which makes it cut into my stomach when I seat or lean. As I've already mentioned, it's not due to the bandless construction itself, since I belive it would not bother me if the fabric were softer. Another one is the strap placement  a little too wide set. And the last one is the rolling up elastic of the band. If you don't mind such details, this shouldn't be a problem. Unfortunately, I am obsessed with such things which is why I like the side boning  it prevents the band from behaving like this. Despite these things I wore the bra quite often lately and I think it is really nice - don't let my complaining deceive you.


Overall, it's a nice bra. It's lovely, sunny, and perfect for summer days. It gives me great shape and is perfectly supportive. I would like to not have any comfort issues but I'm happy with it anyway.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kinga – Vita. Jak przekonałam się do paseczków. (PL/ENG)

Gaia – Martha. Kwiaty, skrzydła i łuski. (PL/ENG)

Jak do tego doszło?! Czyli jak zmieniłam rozmiar z 75B na 65G*